Samorządy wzywają do zapłaty

Reforma edukacji w Polsce, która została wprowadzona w ostatnich latach, pochłonęła dużo nerwów uczniów, nauczycieli, rodziców i pracowników oświaty. Oprócz ceny psychicznej, społecznej, została także określona bardzo mierzalna i namacalna cena w złotówkach. I właśnie dziesięć polskich miast zrzeszonych w Unii Metropolii Polskich, złożyło 6 sierpnia 2019 roku wezwanie do zapłaty w Ministerstwie Finansów. To wezwanie opiewa na kwotę ponad stu trzech milionów złotych.

Rząd wprowadził reformę edukacji, a koszty ponoszą samorządy, dlatego Białystok, Bydgoszcz, Gdańsk, Kraków, Lublin, Łódź, Poznań, Rzeszów, Wrocław i Warszawa domagają się od Skarbu Państwa zwrotu nakładów finansowych, które musiały wyłożyć, by móc zrealizować rządowe plany. Kwota ponad stu trzech milionów złotych ma rekompensować koszty poniesione w roku 2017 na dostosowanie szkół do zmian w oświacie.

Samo dostarczenie wezwania przedsądowego poprzedziła konferencja prasowa, na której włodarze wskazanych miast przedstawili swoje argumenty wskazujące, że taka droga jest słuszna. Podczas prezentacji zaznaczono, że kwota, którą samorządy chcą odzyskać od Państwa opiewa wyłącznie rok 2017. To są tylko te koszty, które znalazły swoje potwierdzenie w fakturach. Są to przeważnie wydatki na remonty, przebudowy szkół czy wyposażenie ich w meble, które były konieczne by dostosować szkolną infrastrukturę do potrzeb nowego stanu prawnego. Likwidacja gimnazjów i wprowadzenie siódmej i ósmej klasy wprowadziło wiele zamieszania i zmusiło do podejmowania czasem bardzo mało ekonomicznych kroków. Jednak samorządy musiały się podporządkować, bo takie było prawo. Koszty zostały zrzucone na barki regionów, wśród których wiele musiało zwiększyć swój deficyt budżetowy, by udźwignąć ten obowiązek. Jak zaznaczają włodarze miast, które domagają się zwrotu pieniędzy, to tylko czubek góry lodowej, albowiem w grę mogą wchodzić także m.in. dopłaty do wynagrodzeń nauczycieli.

A co w przypadku, kiedy wezwanie do zapłaty nie przyniesie oczekiwanego odzewu? Reprezentanci zgodnie stwierdzili, że są gotowi wejść na drogę sądową poprzez złożenie pozwu zbiorowego 10, a może nawet 11 miast. Co ciekawe, samorządy zapraszają inne samorządy do przyłączenia się, albowiem siła pozwu zbiorowego jest o wiele większa niż pozwów indywidualnych. Kwoty poszczególnych miast, które złożyły wezwanie do zapłaty wyglądają następująco: Białystok żąda zwrotu ponad dwóch milionów złotych, Bydgoszcz blisko trzech i pół miliona złotych, Gdańsk trzech milionów złotych, Kraków chce odzyskać ponad cztery miliony, Lublin wskazał kwotę ponad dwóch i pół miliona złotych, Łódź dwa miliony czterysta tysięcy złotych, Poznań dziewięć i pół miliona złotych, Rzeszów blisko osiem i pół miliona złotych, Warszawa ponad pięćdziesiąt sześć milionów złotych i Wrocław prawie jedenaście milionów złotych.