Szkolna codzienność

Reforma edukacji okazała się bardzo kosztowna i wprowadziła wiele niepotrzebnego zamieszania. Samorządy liczą koszty, dyrektorzy szkół szukają nauczycieli i próbują upchnąć jak największa liczbę uczniów z podwójnego rocznika. Przeprowadzane są konieczne remonty i prace adaptacyjne do nowych wymogów. Wszystko jednak kosztuje. Tymczasem dzieciaki czeka nauka na dwie zmiany i niedofinansowane placówki, co spowoduje problem z zajęciami dodatkowymi w szkołach.

Reforma pochłonęła spore pieniądze, których samorządy od rządu nie dostały. Zatem nic dziwnego, że posypały się wezwania do zwrotu środków za reformę. Jednak resort edukacji odbija piłeczkę wskazując, że z roku na rok rośnie wpływ z podatków i subwencji, rośnie, zatem wydane na reformę pieniądze nie mogły przysporzyć samorządom aż takich szkód, na jakie się powołują. Tak czy siak, najbardziej wydają się być poszkodowane dzieciaki, które będą się uczyć do późnych godzin popołudniowych i do tego w przepełnionych klasach.

Samorządy pokazują konkretne liczby. W Olsztynie w tym roku z budżetu zostanie przeznaczone 475 miliona złotych na remonty, a jeszcze w 2015 roku kwota ta sięgała 144 milionów złotych mniej. We Wrocławiu podobnie, w 2015 roku wydano 1 miliard 100 milionów złotych, a w tym roku kwota ta wzrośnie o 200 milionów. Z kolei w Tychach w 2015 roku na oświatę przeznaczono 191 milionów złotych, natomiast ten rok zamknie się kwotą 260 milionów złotych.

Skoro dyrektorzy podnieśli alarm, że nie będzie pieniędzy na dodatkowe zajęcia, to może prawo coś zadziała. Nic bardziej mylnego. Resort oświaty był przekonany, że zmiany w prawie narzucające obowiązki na szkołę sprawią, że dyrektorzy w jakiś magiczny sposób znajdą pieniądze, czas i miejsce, by jednak zajęcia dodatkowe się odbyły. I tu będzie problem. Właśnie brakuje lokali i czasu na te zajęcia. Skoro w szkołach panować będzie system zmianowy, sale i prowadzący będą zajęci. Do zajęć dodatkowych część uczniów miała zapał. Były to przede wszystkim fakultety przygotowujące do matury, różne koła przedmiotowe, kółka zainteresowań czy zajęcia z pomocy psychologiczno-pedagogicznej. Tymczasem oczekiwania rodziców i uczniów są całkiem spore. Dodatkowe zajęcia to możliwość poprawienia ocen czy uzyskania większej wiedzy, często też traktowane były jako zajęcia wyrównawcze, dające szansę trochę słabszym uczniom na nadgonienie materiału.

Reforma edukacji nie tylko pochłonęła sporą część subwencji oświatowej, ale i nadwyrężyła i tak już ledwo zipiące budżety wielu samorządów. Niedostosowanie zastanej infrastruktury oświatowej, ciągłe zmiany i konieczność odnawiania szkół sprawiły, że budżety zostały mocno nadwyrężone, a przecież nie są z gumy.